Przyjazd Ks. Michaela

Homilia

Nasza wspólnota dobrze zna Ks. Michaela. Jesteśmy wdzięczni za Jego wizytę, którą zechciał nam złożyć podczas swojego urlopu. Cieszymy się, że wraca do Kraśnika jak do domu rodzinnego.
Ks. Michel po przyjeździe do naszej parafii, podczas niedzielnej Mszy św. wygłosił homilię, w której kilka słów skierował do Parafian.
Jej treść została zamieszczona poniżej.

Dziś czytanie mówi nam o pokarmie, jaki otrzymujemy od Boga, który wspiera nas na drodze życia. Zanim jednak zastanowimy się nad tym ważnym tematem, chciałbym poinformować, że z radością wracam do Kraśnika na urlopie.
Dziękuję ks. proboszczowi za wsparcie i przyjęcie mnie.
Będąc w Nigerii tęskniłem za Kraśnikiem, więc możecie sobie wyobrazić, jaki jestem szczęśliwy.
W sposób szczególny pragnę również podziękować członkom Akcji Katolickiej i wszystkim parafianom św. Antoniego w Kraśniku za pieniądze, które zebraliście na pomoc bezdomnym dzieciom w Nigerii.
Z pieniędzy, które otrzymałem od Was mogliśmy opłacić szpitalne rachunki chorych dzieci oraz zapewnić im żywność i lekarstwa. Z tych samych pieniędzy opłaciliśmy także czesne trzynastu dzieci z domu dziecka.

Naprawdę uratowaliście życie tych biednych dzieci swoim aktem hojności
i jestem bardzo szczęśliwy, że mogę być częścią tej miłości na rzecz biednych. Byliście rękami, przez które Bóg do nich dotarł, a ja cieszę się, że jestem nogami, które niosą im Bożą miłość.
Według szacunków UNESCO blisko 7 milionów dziewcząt w wieku szkolnym między 6 a 14 rokiem życia z biednych rodzin nie uczęszcza do szkoły w Nigerii. To ogromna liczba, a rozwiązanie takiego problemu zajmie dużo czasu. Ale to, co zrobiliście, wywołało uśmiech na twarzach kilku z nich, przynajmniej tych, którzy mieszkają w sierocińcu bardzo blisko seminarium, w którym pracuję. Daliście im pożywienie na ich życiową podróż, przynajmniej w międzyczasie. Otrzymałem od nich podziękowania w waszym imieniu i dodatkowo modlę się, aby Bóg nadal troszczył się o wasze własne potrzeby w waszych rodzinach i we wspólnocie tu w Kraśniku. To, co zrobiliście, na zawsze pozostanie konkretnym wyrazem prawdziwej chrześcijańskiej miłości dla ludzi, których nawet nie znacie.

Teraz opowiem wam trochę o mojej pracy w seminarium.
Jest to historia młodych mężczyzn, którzy rozpoczynają podróż do kapłaństwa. To także opowieść o Bożej ochronie w kraju pełnym przemocy i terroryzmu.
Miesiąc przed moim powrotem do Nigerii w zeszłym roku został porwany i zabity kleryk. Jednak przez cały mój pobyt w seminarium nie mieliśmy innego tak smutnego incydentu. To świadectwo Bożej ochrony pośród przemocy.
Jak już wiecie, w Nigerii jest tak wiele powołań do kapłaństwa, a ja pracuję w jednym z największych seminariów, które obsługują sześć diecezji i osiem zgromadzeń.
Typowy dzień w seminarium wygląda tak: budzę się o 5 rano i przygotowuję się do porannej modlitwy o 5:30, a następnie do Mszy Świętej o 6 rano.
W niedziele jednak msza jest o 7 godz. Następnie jemy śniadanie o 7:30, a wykłady zaczynają się o 8 rano i kończą o 12:30. Następnie mamy popołudniowe modlitwy, obiad i sjestę. Wieczorem, już od godziny 16:00, w zależności od dnia odbywają się różne zajęcia. W niektóre dni pracujemy
w naszym gospodarstwie. W inne dni musimy ćwiczyć śpiew i mamy bardzo dobry chór. Przywiozłem kilka płyt CD, które wyprodukowaliśmy w tym roku.
W inne dni uprawiamy sport i uprawiamy różne sporty – piłkę nożną, siatkówkę, koszykówkę. Po sporcie bierzemy kąpiel i idziemy na wieczorną modlitwę i kolację. Odbywa się również wieczorna modlitwa, zanim klerycy będą mieli swój czas na naukę lub zrobienie innych rzeczy, które chcą robić indywidualnie. Jest to więc zaprogramowany i napięty harmonogram przez cały rok.
Teraz mam wakacje i bardzo chętnie odpoczywam przez jakiś czas. Tu na plebanii z ks. Wiesławem po prostu śpię, budzę się, żeby jeść, modlić się, oglądać igrzyska olimpijskie i dobrze odpoczywać, każdego dnia.
Przez kolejne dwa tygodnie nie mogę się doczekać wyjazdu do Medziugorji, bo naprawdę kocham to miejsce.

Historie, które opowiedziałem, pochodzą z konkretnych doświadczeń życiowych, ale są także opowieściami o podtrzymywaniu przez Boga swego ludu, tak jak słyszymy to w dzisiejszych czytaniach. Tak, jak Eliasz w pierwszym czytaniu, Bóg podtrzymuje życie każdego z nas w naszych codziennych czynnościach tu na ziemi, ale co ważniejsze, daje nam duchowy pokarm swojego ciała w Najświętszej Eucharystii na naszą podróż do nieba. Każdy z nas, tak jak Eliasz, potrzebuje jedzenia na podróż swojego życia. To Bóg zawsze nas zaopatruje. Bóg troszczy się o każdego z nas na dwa sposoby. Pierwsza droga to hojność innych ludzi, których Bóg pobudza do wykonywania dla nas dzieła miłosierdzia. To jest jak rodzaj działalności charytatywnej, którą prowadziliście dla biednych dzieci w Nigerii. Powiedziałem Wam, jak szczęśliwe były biedne dzieci, że otrzymały od Was pomoc. To jest sposób, w jaki Bóg zaopatruje ich przez Was. Kiedy dajesz jałmużnę, jesteś Bożym sposobem zaopatrywania potrzebujących. Drugi sposób, w jaki Bóg nas zaopatruje, jest jeszcze ważniejszy. To wtedy Bóg karmi nas sobą, własnym ciałem i krwią w Najświętszej Eucharystii.
Oto, co słyszymy w dzisiejszej ewangelii. Jezus jest chlebem, który zstępuje z nieba. On jest naszym duchowym pokarmem, który wspiera nas w duchowej podróży, aż dotrzemy do naszego celu w niebie.
Modlimy się na tej Mszy Świętej, aby Jezus nadal karmił każdego z nas swoim słowem z Pisma Świętego oraz swoim ciałem i krwią w Świętej Komunii. Modlimy się zarówno o pokarm naturalny dla głodnych tu na ziemi, jak o pokarm duchowy Eucharystii Świętej, która wspiera nas w drodze do nieba, przez Chrystusa Pana naszego.”
Amen